Medytacja
Medytacja ma ogromną moc. Nie tylko pozwala uspokoić umysł, wyjść z gonitwy myśli i poprawić jakość snu, lecz przede wszystkim uczy nas być bliżej życia, nie walczyć z nim, ale płynąć zgodnie z jego nurtem.
SOTO ZEN
Rozpoczęłam swoją praktykę medytacyjną w wieku 21 lat, w tradycji Soto Zen. To szkoła buddyzmu zen, w której centralnym elementem jest zazen – nieruchoma medytacja siedząca, w dużej mierze pozbawiona „technik” czy wizualizacji, oparta na prostym, uważnym byciu tu i teraz.
W tej formie praktyki kładzie się nacisk na szeroko rozłożoną uważność w chwili obecnej, na powracanie do ciała i oddechu, bez oceniania i bez specjalnego „poprawiania” doświadczenia. To oczywiście duże uproszczenie – taki trening umysłu stopniowo uczy nas wglądu w siebie na wielu poziomach. Przywiązanie do „ja” zaczyna się rozluźniać, dzięki czemu możemy czerpać więcej satysfakcji z prostego bycia, z codziennych chwil, które wcześniej łatwo nam umykały.
Pozwól rzeczom być takimi, jakie są
„Podczas medytacji nie potrzebujesz zmieniać swojej natury, bo jesteś już w stanie Niezrodzonym. Wszystkie myśli pojawiają się i znikają same, dopóki ich nie chwytasz. Kiedy za nimi podążasz, powstają problemy; gdy je porzucasz, wracają do pierwotnej jasności. Siedzenie w ciszy nie polega na usuwaniu myśli, lecz na rozpoznaniu ich naturalnego przepływu. Wtedy możesz żyć w świecie bez bycia przez niego więzionym, a każda chwila staje się spokojna jak woda bez fal.”
Bankei Yōtaku (盤珪永琢)
Rodzaje medytacji
14-letnie doświadczenie z siedzącą medytacją nauczyło mnie, jak pracować z umysłem osoby początkującej – tak, żeby medytacja była realnym wsparciem, a nie kolejnym „zadaniem do odhaczenia”. W zależności od kontekstu i potrzeb danej osoby sięgam po różne techniki, zamiast trzymać się jednej, sztywnej formy.
Wiem, że medytacja na początku może wydawać się trudna, „za poważna” albo niedostępna, dlatego celowo zmiękczam ten proces. Dobieram narzędzia tak, by w łagodny sposób budować uważność i stopniowo oswajać układ nerwowy z mniejszą ilością bodźców – zamiast rzucać kogoś od razu na głęboką wodę.
Podczas medytacji prowadzonych korzystam m.in. z:
- skanu ciała – żeby wracać do odczuwania, a nie tylko „rozumienia”,
- medytacji uważności osadzonej na przedmiocie (oddech, dźwięk, wrażenia z ciała),
- praktyk ukierunkowanych na introspekcję (to, co dzieje się wewnątrz) lub na szerszą percepcję zewnętrzną (dźwięki, przestrzeń, odczucie bycia w świecie).
- żeby rozluźniać konstrukcję silnego krytyka wewnętrznego, często sięgam po medytację mettā – medytację miłującej życzliwości, pracując krok po kroku z życzliwym nastawieniem do siebie.
- Dla osób ze spektrum ADHD czy trudnościami z koncentracją bardzo często najlepszą formą praktyki okazuje się joga nidra – głęboko relaksująca technika oparta na wizualizacji i odczuciach z ciała. Pozwala doświadczać stanów medytacyjnych bez presji „utrzymania koncentracji”, a jednocześnie wspiera regulację układu nerwowego i poczucie bezpieczeństwa w ciele.
